Mój dzieńPragnę wam opowiedzieć, jak wygląda mój dzień.
Rano po przebudzeniu dostaję jedzenie w postaci papki na które czekam z niecierpliwością. Po napełnieniu mojego brzuszka siadam na moim wózku rehabilitacyjnym Muszę z niego korzystać, bo choroba nie pozwala mi chodzić. Później żegnam się z moim tatą, który idzie do pracy. Następnie mama zaczyna masować mi nogi i ręce. Po rehabilitacji ciała przez mamę przychodzi specjalistyczny masaż mojego ciała przez wykwalifikowanego rehabilitanta. Niestety, też krzyczę przy niej, bo nie lubię jak ktoś mi zgina ręce i nogi. Jednak jest mi po tym wysiłku lepiej, bo moje mięśnie są luźniejsze, a skurcze rąk i nóg mniejsze. Następnie idę spać bo jestem zmęczona. Śpię około 2 godzin, ale różnie to bywa. Budzę się na smaczny obiadek, który mama mi ugotuje. Gdy mija godzina, mama znów bierze mnie na materac rehabilitacyjny, by ćwiczyć. No i znowu psuje mi się humor, bo tego nie lubię. Jak jest słoneczna pogoda, to wychodzę z tatą na dwór. Rzadko tam bywam, bo często łapią mnie różne choroby. Najbardziej cieszę się, gdy spaceruję z tatą po parku, gdzie jest mnóstwo dzieci. Bardzo chciałabym tak wesoło bawić się i śmiać w parku, jak będę duża. Rodzice mówią, że będą mnie odprowadzali do szkoły - ale zobaczymy jak będzie dalej. Mówię tak, bo lekarze powiedzieli moim rodzicom, że na razie nie będzie poprawy stanu mojego zdrowia. Jest to bardzo przykre i niesprawiedliwe, bo ja chcę żyć, bawić się i cieszyć się z rodzicami i wszystkimi osobami których napotkałam i napotkam w moim życiu. Mama i tata często są smutni jak widzą, że choroba daje swoje znaki i bardzo postępuje.
Po południu idę znowu spać, bo często się męczę. Jak wstaję dostaje pyszny deserek i bawię sie z moimi ukochanym rodzeństwem. Trochę tą zabawę mam utrudnioną, tylko siedzę ma moim wózku Gdy zbliża się wieczór to znowu trafiam na materac i zaczyna się mój krzyk. Jednak po ciężkich chwilach przychodzą chwile miłe jak kąpanie. Uwielbiam się kąpać. Tata myje mi nogi, a mama resztę ciała. W końcu dostaję ponownie papkę i powoli wybieramy się spać. Niestety choroba nie pozwala mi długo cieszyć się snem. Wstaję zawsze o trzeciej nad ranem, wtedy zawsze są już przy mnie moi kochani rodzice... Czasami myślę, że oni w ogóle nie śpią. Ten dzień, co wam opisałam, jest bardzo przyjemny, bo jestem w domu z moją kochaną rodziną. Jednak często harmonogram dnia się zmienia ze względu na częste wyjazdy na rehabilitację, do lekarzy, wyjazdy szpitalne. Niestety, jest ich dużo i zawsze napełnione są zdenerwowaniem moich bliskich i mnie, bo boję się już każdego lekarza. Ciągle moi rodzice mają nadzieję, że coś się zmieni, bo przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. A ja tak bardzo chciałbym być zdrowa... Sylwia. |